** Justin **
wskoczyłem w spodnie i chwyciłem za komórkę, od razu
wysłałem jej smsa o treści : " Kochanie, przepraszam, wróć :c " Nie
odpisywała więc próbowałem zadzwonić, 3 razy odrzuciła moje połączenie,
za czwartym słyszałem jakiś szmer i kroki, stukanie jej koturn, turkot
kółek od walizki i krzyk "dasz mi suuuko"
oraz bełkot zatykanych
ust. "Justin Raatuuuuj" wyrwało jej się. wtedy połączenie zostało
zerwane. Chwyciłem moją kurtkę ze skóry i wybiegłem z pokoju hotelowego
namierzając ali przez gps. nie było sygnału, potem wywieźli ją gdzieś do
lasu.
kręciłem się w kółko po lesie, szukając dziewczyny i
napastników, policję już wezwałem, pozostało tylko czekać. Biegłem za
śladami opon. w końcu usłyszałem piski i krzyki gwałconej dziewczyny modliłem się w
duchu by to nie była ona, ale jednak. 2 mężczyzn stojących nad niewinną
blondynką. od razu tam podbiegłem, chwyciłem łom i uderzyłem jednego w
głowę upadł. z drugim się szarpałem, ale kiedy usłyszał dźwięk syreny
policyjnej zwiał.
- Alison, nic ci nie jest? - zapytałem z troską, automatycznie rozglądając się.
- Justin zabierz mnie stąd, błagam... ich nie było dwó-dwóch.., jeszcze ona.. ona..mam jej apaszkę, powąchaj perfumy.
Ujrzałem postać długonogiej brunetki z lekkimi lokami na głowie, znikającą pośród drzew.
- Wiedziałem że to ona. Selena! Dorwę ją!
Wziąłem alison na ręce i zaniosłem do samochodu, nim policja się zjawiła nas już tam nie było.
Podjechaliśmy do hotelu, dyskretnie przeniosłem dziewczynę przez
recepcję aż do wind, gdy znaleźliśmy się w pokoju dałem jej wody i
poszedłem wykąpać. kiedy skończyłem, ubrała pidżamę i położyła się do
łóżka. usnęła a ja na nią patrzyłem. co chwila kołysała się, jakby snił
jej się jakiś koszmar. obudziła się,
-Justin, nie zostawiaj mnie, choć tu.
- już idę kochanie.
wgramoliłem jej się pod kołdrę , przytuliłem ją i powiedziałem " Nigdy
mnie nie zostawiaj, a będziesz czuła się bezpieczna. Kocham cię i nie
dam cię skrzywdzić, wystarczy że już jedna "Pani Bieber" była :c " i
usnęliśmy.
_______________________________________
Przepraszam za długą przerwę, ale brak weny i jeszcze lekcje, na dobry początek.
Z dedykacją dla Kariny i Wiki kocham was ♥ / Fałek
poniedziałek, 1 października 2012
czwartek, 23 sierpnia 2012
IX - You always seems "Impossible" Until it is done.
Nagle na środku pojawiła się Selena, wyglądała bardzo zabawnie, rozczochrana jak miotła, złamany obcas w bucie, torebka z wymiocinami przewieszona była w połowie jej łokcia, rozmazana szminka, jak u klowna, oczy czarne zapuchnięte, z butelką taniej wódki w ręku, stała zgarbiona, zaciskając zęby i wskazując palcem na moją osobę.
- Ty szmato! Ty Kurwo, co to jest, Justin co to kurwa jest, a raczej kto? - Wydzierała się pijana Gomez.
- To jest Alison, blondynka, niewysoka, ma 17 lat, chodzi do Acting School na Sunset Boulevard, ma niebieskie oczy, szczupłą sylwetkę.. - Lamentował Bieber, był tak samo rozbawiony jak ja.
- No chyba ją widzę kurwa! - Przerwała Gomez. - Ale co wy tu razem robicie, jakieś kurwa tarło odpierdalacie, trzecie się o siebie jak stare klocki hamulcowe w samochodzie, co to ma znaczyć? - Warczała.
- To ma znaczyć, że znalazłaś się w nie właściwym miejscu, w nie właściwym czasie. - Wtrąciłam.
- Ouh .. zamknij się suko! - Krzyknęła Seli.
- Nie tak agresywnie, złość piękności szkodzi. - Kontynuował Bieebs.
- Justin, ja miałam ci coś powiedzieć, JESTEM Z TOBĄ W CIĄŻY! - Syknęła i uciekła zwymiotować, puszczając przy tym z rąk butelkę wódki.
Biebs spojrzał na mnie z pytającą miną, wzruszając ramionami i mówiąc " UUps? " .
Uderzyłam do tylko w bark i wyszłam z klubu, szłam przed siebie, nie byłam na niego zła, przecież to ze mną ją zdradzał. To ja byłam tą drugą, ale tą ważniejszą. Jeśli do mnie przyjdzie, znaczy, że to ten, jeśli nie przyjdzie w ciągu 30 minut, muszę się z nim rozstać. - Wmawiałam sobie, że takie znaki, uchronią mnie od wybraniem złej drogi. Skierowałam się do naszego Hotelu, który był przy plaży, więc szłam sobie brzegiem Atlantyku, ze szpilkami w ręku (przebrałam się) mocząc stopy w cieplutkiej wodzie. Doszłam do Hotelu weszłam do pokoju, i poszłam wziąć prysznic, wyszłam w samym ręczniku, Justin siedział na łóżku, Minęło 35 minut, dopiero się zjawił, był jeszcze w butach, leżał na łóżku.
- Kiedy przyszedłeś ? - zapytałam.
- A z pięć minut temu... - Odpowiedział.
- Oh, Pięknie kurwa, nie pomagasz mi.
- O co chodzi, przepraszam szukałem Cię w klubie, ale zgubiłem cię w tłumie, nie wiedziałem gdzie szukać, więc dopiero po pół godzinie dotarłem tutaj.
- Nie byłeś z czarnowłosą przyszłą mamusią? - Zapytałam może trochę zbyt uszczypliwie.
- Ooo tego już za wiele, przypominam ci, że ona była przed tobą, może naprawdę jest w ciąży, a ty co zazdrosna, czy o co chodzi? Nie ufasz mi? - Mówił Bieebs.
Zamilkłam i z dumą chwyciłam jakieś ciuchy, w łazience szybko je ubrałam, chwyciłam walizkę wyszłam z pokoju, bez słowa. Wyszedł za mną krzycząc:
- Hej, Ali zostań, przepraszam, nie chciałem. All! Alison!
- Farewell - Rzuciłam i zjechałam windą na dół.
Nie wiedziałam gdzie iść kiedy nagle..........
________________________________________
Hahaha, cześć, dodaje rozdział dzień po dniu, bo Wiki mnie do tego motywuje. "Thanks"
Dziś przydarzyła mi się śmieszna przygoda. Położyłam się spać o 5.30 RANO! Bo oglądałam LOLa,
no i moja mama rano tj. 10.00 miała jechać do niemiec, na zakupy, lubię tam jeździć, dlatego ponoć przyszła do mnie do pokoju mnie obudzić. Słuchajcie ja OTWORZYŁAM OCZY a ona do mnie.
- Wstajesz? a ja na to :
- Dopiero poszłam spać. Na co ona :
- Jedziesz ze mną do niemiec? A ja :
- Mooooże kieeedyś.
Miałam OTWARTE OCZY, A NIE PAMIĘTAM NIC! KOMPLETNIE.
Jak ona mi to opowiadała to się śmiałam jak jakiś Idiota. hashahasahujshas.
Buziaki dla Augusta i Łaciatego. <33
+ Rozdział pisany przy Payphonie, My Immortal, Be Alright itp.
♥
- Ty szmato! Ty Kurwo, co to jest, Justin co to kurwa jest, a raczej kto? - Wydzierała się pijana Gomez.
- To jest Alison, blondynka, niewysoka, ma 17 lat, chodzi do Acting School na Sunset Boulevard, ma niebieskie oczy, szczupłą sylwetkę.. - Lamentował Bieber, był tak samo rozbawiony jak ja.
- No chyba ją widzę kurwa! - Przerwała Gomez. - Ale co wy tu razem robicie, jakieś kurwa tarło odpierdalacie, trzecie się o siebie jak stare klocki hamulcowe w samochodzie, co to ma znaczyć? - Warczała.
- To ma znaczyć, że znalazłaś się w nie właściwym miejscu, w nie właściwym czasie. - Wtrąciłam.
- Ouh .. zamknij się suko! - Krzyknęła Seli.
- Nie tak agresywnie, złość piękności szkodzi. - Kontynuował Bieebs.
- Justin, ja miałam ci coś powiedzieć, JESTEM Z TOBĄ W CIĄŻY! - Syknęła i uciekła zwymiotować, puszczając przy tym z rąk butelkę wódki.
Biebs spojrzał na mnie z pytającą miną, wzruszając ramionami i mówiąc " UUps? " .
Uderzyłam do tylko w bark i wyszłam z klubu, szłam przed siebie, nie byłam na niego zła, przecież to ze mną ją zdradzał. To ja byłam tą drugą, ale tą ważniejszą. Jeśli do mnie przyjdzie, znaczy, że to ten, jeśli nie przyjdzie w ciągu 30 minut, muszę się z nim rozstać. - Wmawiałam sobie, że takie znaki, uchronią mnie od wybraniem złej drogi. Skierowałam się do naszego Hotelu, który był przy plaży, więc szłam sobie brzegiem Atlantyku, ze szpilkami w ręku (przebrałam się) mocząc stopy w cieplutkiej wodzie. Doszłam do Hotelu weszłam do pokoju, i poszłam wziąć prysznic, wyszłam w samym ręczniku, Justin siedział na łóżku, Minęło 35 minut, dopiero się zjawił, był jeszcze w butach, leżał na łóżku.
- Kiedy przyszedłeś ? - zapytałam.
- A z pięć minut temu... - Odpowiedział.
- Oh, Pięknie kurwa, nie pomagasz mi.
- O co chodzi, przepraszam szukałem Cię w klubie, ale zgubiłem cię w tłumie, nie wiedziałem gdzie szukać, więc dopiero po pół godzinie dotarłem tutaj.
- Nie byłeś z czarnowłosą przyszłą mamusią? - Zapytałam może trochę zbyt uszczypliwie.
- Ooo tego już za wiele, przypominam ci, że ona była przed tobą, może naprawdę jest w ciąży, a ty co zazdrosna, czy o co chodzi? Nie ufasz mi? - Mówił Bieebs.
Zamilkłam i z dumą chwyciłam jakieś ciuchy, w łazience szybko je ubrałam, chwyciłam walizkę wyszłam z pokoju, bez słowa. Wyszedł za mną krzycząc:
- Hej, Ali zostań, przepraszam, nie chciałem. All! Alison!
- Farewell - Rzuciłam i zjechałam windą na dół.
Nie wiedziałam gdzie iść kiedy nagle..........
________________________________________
Hahaha, cześć, dodaje rozdział dzień po dniu, bo Wiki mnie do tego motywuje. "Thanks"
Dziś przydarzyła mi się śmieszna przygoda. Położyłam się spać o 5.30 RANO! Bo oglądałam LOLa,
no i moja mama rano tj. 10.00 miała jechać do niemiec, na zakupy, lubię tam jeździć, dlatego ponoć przyszła do mnie do pokoju mnie obudzić. Słuchajcie ja OTWORZYŁAM OCZY a ona do mnie.
- Wstajesz? a ja na to :
- Dopiero poszłam spać. Na co ona :
- Jedziesz ze mną do niemiec? A ja :
- Mooooże kieeedyś.
Miałam OTWARTE OCZY, A NIE PAMIĘTAM NIC! KOMPLETNIE.
Jak ona mi to opowiadała to się śmiałam jak jakiś Idiota. hashahasahujshas.
Buziaki dla Augusta i Łaciatego. <33
+ Rozdział pisany przy Payphonie, My Immortal, Be Alright itp.
♥
środa, 22 sierpnia 2012
VIII - Almost famous - Bitch's Back.
Obudziłam się w łóżku Justina, wtulona w jego tors. Chłopak słodko spał, lubiłam na niego patrzeć kiedy spał, był taki prawdziwy, opadała maska...
Nie miałam serca go budzić, lecz jednak musiałam.
- Jussie (Dżasi)* Obudź się, proszę, jestem głodna.
- Ehhh, dla ciebie wszystko.- powiedział i wstał z łóżka. Pocałował mnie delikatnie i poszedł robić śniadanie, a ja poszłam się ubrać w to:
Nie miałam serca go budzić, lecz jednak musiałam.
- Jussie (Dżasi)* Obudź się, proszę, jestem głodna.
- Ehhh, dla ciebie wszystko.- powiedział i wstał z łóżka. Pocałował mnie delikatnie i poszedł robić śniadanie, a ja poszłam się ubrać w to:
Zeszłam na dół, Justin w samych bokserkach z napisem na tyłku " MIND THE GAP "
Był uroczy stał sobie przy patelni i robił jajecznicę. Podbiegłam i pocałowałam go w policzek. Oddał mi.
Po czym nałożył jedzenie na talerze, postawił na stole z pełną zastawą, pomidorki, serek, bułeczki.
Zjedliśmy opowiadając sobie kawały, po czym Justin zaproponował mi krótki urlop:
- Umm, Ali, nie wiem czy jesteś zainteresowana, ale dostałem 2 zaproszenia na imprezkę w Stylu Projekt X.
Wiesz, Ocean Alkoholu, Dragi, Rock&Roll. Chciałabyś pójść?
- Jasne, tylko że, nam nie wolno żadnej z tych rzeczy, z wyjątkiem Rocka, ale potańczyłabym,
możemy pójść, bardzo chętnie!
- Dobrze, tylko to jest "Kilkudniowa Imprezka" więc się spakuj do walizki na tydzień, za 2 godzinki jedziemy. - Oznajmił rzeczowym tonem, ale nie do końca przekonującym.
Poszłam na górę, a z uwagi na to, że wczoraj przyjechałam mieszkać do Jusa, miałam już spakowaną torbę, którą wypełniałam w domu.
Więc weszłam na lapka, tam nuda z nędzą, ale zdążyłam wypełnić mój czas, w którym Bieberek pakował swój bagaż.
- Kochanie jedziemy! - powiedział chwytając obie walizki i pakując je do Jednego z jego ulubionych samochodów czyli Volkswagena Touarega, tylko jego nie bał się nigdzie zostawić.
Jedyny samochód w stanach zjednoczonych, generalnie to nie ma Volkswagenów w USA, to są europejskie samochody.
Jechaliśmy gdzieś standardowo naszą Kalifornijską Obwodnicą.
- Justin, a tak właściwie, to gdzie jest to party? - zapytałam.
- Umm, Taki klub nie wiem czy znasz FLORYDA.- Odpowiedział szybko.
- Ohh, rzeczywiście, nie znam. - powiedziałam.
Jechaliśmy jeszcze kawałek, kiedy kazał mi wysiąść z samochodu i wziąć bagaż.
Wykonałam jego polecenie, a kiedy się odwróciłam, zorientowałam się że jestem na LAX
(lotnisko)
- Justin! Co to jest? Klub Floryda? Chyba lecimy NA Florydę, a nie do klubu FLORYDA! - wrzasnęłam.
- Umm, Jak bardzo jesteś zła skarbie? - Zapytał.
- Bardzo! - Warknęłam.
- Jesteś piękna jak się złościsz... - powiedział.
- To muszę być naprawdę zajebista, bo jestem WŚCIEKŁA! Czemu mi nic nie powiedziałeś?
- Pomyślałem, że mały urlopik dobrze ci zrobi.
- Czyli nie ma żadnej imprezy?
- Jest! Ale nie trwa aż 9 dni, a my na tyle wyjeżdżamy.
- Japi*rdole, ty to już masz mózg rozjebany.
- Może, ale nie jesteś zła ? - Zapytał ze skruchą.
- Nie jestem...w sumie, będzie fajnie! - Odpowiedziałam, a Justin mnie przytulił, mocno.
Udaliśmy się do odprawy, nadano nasze bagaże, następnie przeszliśmy kontrolę bezpieczeństwa. I ruszyliśmy na samolot.
- Justiiiin! Z której bramki lecimy?
- Umm, A88.
- A to jest kurwa F63! - Krzyknęłam.
-Musimy się wrócić.
- Ehh, co ja się z Tobą mam, Justin, bo się spóźnimy, ruchy! - poganiałam go.
Na szczęście zdążyliśmy.
Siedzieliśmy na miejscach w Buissnes Klasie, oglądając film "The Step Father"
Psychiczny, ale fajny. Wysiedliśmy w Fort Lauderdale, na Florydzie.
Kiedy dotarliśmy do hotelu i się rozpakowaliśmy, byliśmy na spacerze, a nocą na imprezie.
Kiedy myślałam że lepiej być już nie może, tańczyłam na środku parkietu z Jusem, bardzo umm "Erotyczny" taniec, było pięknie, ludzie gwizdali, oblewali nas drinkami. Całowaliśmy się.
Gdy nagle wbiegła ....
________________________________________
Cześć, mam nadzieję, że wam się podoba, mam OKRES PRZEJŚCIOWY, nuda w ciul tutaj.
Ale, nie wiem jak wybrnąć z tej nudy, na szczęście druga część jest ciekawsza. hahaha
Rozdział dla Augusta!
Kochhham ♥
wtorek, 7 sierpnia 2012
As Long...
-Justin! Kimkolwiek jest ‘’A’’ Wie o nas wszystko! -
Krzyknęła Alison.
Chłopak bez słowa
wziął Ali za rękę i zbiegł z nią do swojego pokoju. Był on ładny i przytulny,
miał brązowe ściany z wielkim plakatem SWAG jako graffiti, oraz gigantyczny
tekst na ścianie, napisany białą farbą – YOLO, czyli w wolnym tłumaczeniu:
„ŻYJESZ TYLKO RAZ” pod ścianą stało wielkie wodne łóżko z białym ‘daszkiem’ –
baldachimem.
Obok wielkie okno z materacyko-parapetem do siedzenia, w
kącie Angielska budka telefoniczna taka czerwona, a w środku sprzęt do
nagrywania muzyki, mikrofon studyjny, i wielka płyta do remixacji i montażu
nagranego audio.
Kazał usiąść jej na łóżku, posłusznie wykonała polecenie,
Jus obiął dłoń Ali i szepnął :
„ As long , as you love me. “ Po policzku Alison pociekła łza.
-
Napisałem
piosenkę dla Ciebie.
-
Jak
to? Czemu?
-
Bo cię kocham? Bo mi na tobie zależy?
-
A co z Seleną?
-
Suka jest w swojej wymarzonej trasie, wypromowanej na
mojej karierze, NIE MA CO!
-
Przykro mi. Cierpisz przez nią.
-
O niej też mam piosenkę, ale może najpierw,
zaprezentuje ci tę NASZĄ!
As long as you love me, we could be starving,
We could be homeless, we could be broke
As long as you love me i'll be your platinum, i'll be your silver, i'll be your gold
As long as you lo-lo-lo-lo-lo-lo-love me
As long as you lo-lo-lo-lo-lo-lo-love me
I'll be your soldier, fighting every second of the day for the chance girl
We could be homeless, we could be broke
As long as you love me i'll be your platinum, i'll be your silver, i'll be your gold
As long as you lo-lo-lo-lo-lo-lo-love me
As long as you lo-lo-lo-lo-lo-lo-love me
I'll be your soldier, fighting every second of the day for the chance girl
Zatrzymał
się i zapytał czy piosenka przypadła Ali do gustu. Dziewczyna zaniemówiła, jej
wielkie niebieskie jak wodna laguna oczy błyszczały w świetle lamp, zaszklone,
wilgotne od łez, spuchnięte. Alison nic nie mówiła, patrzyła jakby nigdzie,
skupiła wzrok w jednym punkcie i płakała. Słony płyn kapał z brody na dekolt
Blondynki. Justin dosiadł się obok niej i mocno i szczelnie otulił ją
ramionami. Kołysał się z dziewczyną na kolanach, raz w lewo raz w prawo.
Uspakajając DiLaurentis nuceniem piosenki Almost Lover.
Wstał i zaczął śpiewać piosenkę o Selenie.
She’s giving ultimatums, she love live this life
She said if I want to do this, i’d give it up won’t think twice
I can’t do that, I don’t Love her, this Frenship is fake
And it’s getting to the point where it’s too much for
Wanna throw it all away, cause it’s too much for
She just wanna live this life, damn, it’s my life too
She just love the lights
She love, she love, she love
She said if I want to do this, i’d give it up won’t think twice
I can’t do that, I don’t Love her, this Frenship is fake
And it’s getting to the point where it’s too much for
Wanna throw it all away, cause it’s too much for
She just wanna live this life, damn, it’s my life too
She just love the lights
She love, she love, she love
She just love the lights
She love, she love, she love.
_____________
ZŁY, ale i tak dla Augusta, dla justin-and-fressia-blog.onet.pl <33
Kocham
czwartek, 12 lipca 2012
Rozdział VI - Keep Gravity, no metter what gonna happend! ♥
Przyjechała karetka, zapakowali mężczyznę do czarnego worka, który tylko jedno mógł oznaczać.
Że szkoła ma poszukać sobie nowego personelu?
To też, ale przede wszystkim, Ali i Hannę utwierdziło to zdarzenie w przekonaniu, że ktokolwiek jest 'A' Jest bardzo groźny.
Moment później pojawił się Justin, odbywszy poranną toaletę wyglądał świetnie, miał czarne okulary słoneczne Ray-Bany, Czerwone rurki, czarny t-shirt z napisem "Every Think what You ♥ is expencive"
na głowie czapkę LA Lakers naszej drużyny Koszykarskiej. Justin wciąż się ukrywał, nikt nie wiedział o nim i Alison, oprócz ''A'' , Ali pożegnała Hannę uściskiem i pędem wsiadła do przyciemnianego Mercedesa, (zmieniał samochody częściej niż obudowy na iphone'a) .
- Kochanie, co się stało! Szukałem cię wszędzie, niestety przez pomyłkę wzięłaś mój telefon i nie miałem pojęcia gdzie cię szukać, i szczerze powiem zdziwiło mnie to, że stoisz pod szkołą z Hanną i to w weekend.
- Przepraszam Justin, dostałam niepokojącą wiadomość, a potem stało się to! To nie był wypadek, to ''A'' skrzywdziło naszego ogrodnika, bo słyszał co ja i Hanna mówimy! i ponoć 'WIDZIAŁ ZA DUŻO' .
- Alison, chyba nie jest z tobą najlepiej, ostatnie wydarzenia strasznie tobą wstrząsnęły. Uspokój się, zawiozę cię do domku, zamówimy masażystkę, odpoczniesz trochę.-Odpowiedział kasztanowowłosy ( przyp.autora : A żem doebała )
Pod domem Alison stał tabun pismaków, czekali na wieści o wypadku, bo to właśnie ona była na miejscu wydarzeń, w dodatku jej przyjaciółkę znaleziono zaledwie tydzień temu pod ziemią zakopaną, na podwórku jej domu, na końcu ulicy! To był wielki szok dla Ali.
- Kochanie! - chłopak zwrócił się do blondynki - Weź rzeczy przenocujesz tydzień u mnie, nie możesz żyć z taką ilością mediów w ogródku!
- Serio? Strasznie ci dziękuję, ale mam prośbę!
- Słucham kotku, zawsze słucham. - odparł troskliwie Justin
- Poczekasz z 15 minut? Wezmę prysznic, kilka rzeczy i przybiegnę!
- Dla Ciebie wszystko!
Blondynka wyszła z samochodu bez zwracania uwagi dziennikarzy, okrążyła samochód by wyglądało jakby wysiadała ze strony kierowcy, otworzyła drzwi i zatrzasnęła, żeby zwrócić ich uwagę na siebie, odciągając ich od samochodu w którym siedziała wielka gwiazda, bożyszcze nastolatek.
Sypały się pytania, między reporterami doszło do ostrej wymiany zdań i przepychanki.
Ali nie postrzeżenie wślizgnęła się do domu, wskoczyła pod prysznic, biorąc świeże rzeczy :
Że szkoła ma poszukać sobie nowego personelu?
To też, ale przede wszystkim, Ali i Hannę utwierdziło to zdarzenie w przekonaniu, że ktokolwiek jest 'A' Jest bardzo groźny.
Moment później pojawił się Justin, odbywszy poranną toaletę wyglądał świetnie, miał czarne okulary słoneczne Ray-Bany, Czerwone rurki, czarny t-shirt z napisem "Every Think what You ♥ is expencive"
na głowie czapkę LA Lakers naszej drużyny Koszykarskiej. Justin wciąż się ukrywał, nikt nie wiedział o nim i Alison, oprócz ''A'' , Ali pożegnała Hannę uściskiem i pędem wsiadła do przyciemnianego Mercedesa, (zmieniał samochody częściej niż obudowy na iphone'a) .
- Kochanie, co się stało! Szukałem cię wszędzie, niestety przez pomyłkę wzięłaś mój telefon i nie miałem pojęcia gdzie cię szukać, i szczerze powiem zdziwiło mnie to, że stoisz pod szkołą z Hanną i to w weekend.
- Przepraszam Justin, dostałam niepokojącą wiadomość, a potem stało się to! To nie był wypadek, to ''A'' skrzywdziło naszego ogrodnika, bo słyszał co ja i Hanna mówimy! i ponoć 'WIDZIAŁ ZA DUŻO' .
- Alison, chyba nie jest z tobą najlepiej, ostatnie wydarzenia strasznie tobą wstrząsnęły. Uspokój się, zawiozę cię do domku, zamówimy masażystkę, odpoczniesz trochę.-Odpowiedział kasztanowowłosy ( przyp.autora : A żem doebała )
Pod domem Alison stał tabun pismaków, czekali na wieści o wypadku, bo to właśnie ona była na miejscu wydarzeń, w dodatku jej przyjaciółkę znaleziono zaledwie tydzień temu pod ziemią zakopaną, na podwórku jej domu, na końcu ulicy! To był wielki szok dla Ali.
- Kochanie! - chłopak zwrócił się do blondynki - Weź rzeczy przenocujesz tydzień u mnie, nie możesz żyć z taką ilością mediów w ogródku!
- Serio? Strasznie ci dziękuję, ale mam prośbę!
- Słucham kotku, zawsze słucham. - odparł troskliwie Justin
- Poczekasz z 15 minut? Wezmę prysznic, kilka rzeczy i przybiegnę!
- Dla Ciebie wszystko!
Blondynka wyszła z samochodu bez zwracania uwagi dziennikarzy, okrążyła samochód by wyglądało jakby wysiadała ze strony kierowcy, otworzyła drzwi i zatrzasnęła, żeby zwrócić ich uwagę na siebie, odciągając ich od samochodu w którym siedziała wielka gwiazda, bożyszcze nastolatek.
Sypały się pytania, między reporterami doszło do ostrej wymiany zdań i przepychanki.
Ali nie postrzeżenie wślizgnęła się do domu, wskoczyła pod prysznic, biorąc świeże rzeczy :
Do samochodu weszła tak dyskretnie jak się dało, wyszła tylnym wejściem przeszła przez płot na posiadłość sąsiadów, a potem jakby nigdy nic, wskoczyła na tylne siedzenie opadając plackiem z wysiłku.
Dotarli do posiadłości Justina, chłopak zaprowadził dziewczynę na salę treningową, salę lustrzaną.
Pokazał jej parę kroków Jearkingowych, za to ona zakosiła go swoim Dougie i Krumpem puszczając kawałek Rack city - Tygi . ♥
Kakaowooki podszedł do pianina i zaczął grać jakąś melodię,
po chwili do mych uszu napłynął dźwięk płynnego refrenu miłosnej ballady:
Well I'd never want to see you unhappy
I thought you want the same for me
Goodbye my almost lover
Goodbye my hopeless dream
I'm trying not to think about you
Can't you just let me be?
We walked along a crowded street
You took my hand and danced with me
Images
And when you left you kissed my lips
You told me you would never ever forget these images no
You took my hand and danced with me
Images
And when you left you kissed my lips
You told me you would never ever forget these images no
I jak? zapytał Justin. Ali podbiegła do niego mocno przytulając go do swojej piersi, mrużąc oczy.
- Hej, piękna! Ty płaczesz?- zapytał unosząc jej podbródek w górę
- Tak się cieszę, że cię mam!
- Moja mała, nigdy nie kochałem kogoś tak bardzo.
NAGLE DŹWIĘK TELEFONU JUSTINA, PODERWAŁ ICH NA RÓWNE NOGI.
Naciesz się tą swoją suką! Długo nie pożyje, lepiej obracaj Selenę, a nie miziasz się z jakąś zdzirą,bądź grzeczny! Całusy!
- A
niedziela, 8 lipca 2012
Rozdział V - Something wrong Hanna? ♥
Alison otworzyła szeroko oczy ze zdumienia, bez słowa wybiegła z domu Justina, biegnąc po równej asfaltowej drodze, wzdłuż, ulicy Downing Street, wyjęła iPhone'a i w biegu wybierała numer do Hanny.
Po 5 sygnałach blondynka odebrała :
- Alison? Czemu dzwonisz?
- Han, musimy , po-ga-dać! - Ali dyszała zmęczona biegiem.
- Za 20 minut przy huśtawkach, koło AS'u ! *
- Zaraz..będę, przyjedź szybciej! - Sapała.
- Już jadę! - Odpowiedziała Hanna rozłączając się.
Justin próbował zatrzymać Alison, ale był w samych bokserkach, pewnie próbowałby też dzwonić, gdyby Alison nie zabrała przez pomyłkę też iPhone'a Biebera. Dziewczyna biegła ile sił w nogach.
Panicznie bała się ''-A.''
Dotarła na huśtawki, stała pod rozłożystym dębem, czekała na Hannę.
Na parkingu stanęło srebrne Volvo, należące do Han, wysiadła z niego szczupła blondynka w eleganckim zestawie :
Smight przeleciał nad pojazdem i wylądował na ziemi z głuchym gruchotem kości, nadziewając się na grabie, które trzymał w ręce. Alison i Hanna odwróciły wzrok nie patrząc w jego stronę i wezwały karetkę.
Nagle Han i Ali w tej samej sekundzie dostały SMS-a :
" WIDZIAŁ ZA DUŻO
- A "
AS* - Acting School - szkoła aktorska.
Po 5 sygnałach blondynka odebrała :
- Alison? Czemu dzwonisz?
- Han, musimy , po-ga-dać! - Ali dyszała zmęczona biegiem.
- Za 20 minut przy huśtawkach, koło AS'u ! *
- Zaraz..będę, przyjedź szybciej! - Sapała.
- Już jadę! - Odpowiedziała Hanna rozłączając się.
Justin próbował zatrzymać Alison, ale był w samych bokserkach, pewnie próbowałby też dzwonić, gdyby Alison nie zabrała przez pomyłkę też iPhone'a Biebera. Dziewczyna biegła ile sił w nogach.
Panicznie bała się ''-A.''
Dotarła na huśtawki, stała pod rozłożystym dębem, czekała na Hannę.
Na parkingu stanęło srebrne Volvo, należące do Han, wysiadła z niego szczupła blondynka w eleganckim zestawie :
Torba - Jimmy Choo
Buty - Venezia
Sukienka - Dorothy Perkins
Żakiet - River Island
bez zastanowienia Ali ruszyła w stronę Hanny krzycząc:
- Hanna! Jak się cieszę, że przyjechałaś!
- Ali! Co się stało? O czym chciałaś pogadać?
Alison chwyciła Hannę i pociągnęła ją w ustronne miejsce gdzie nikt nie mógł ich usłyszeć.
- Han, ja dostaje maile i sms-y z groźbami.
- Ty też?! - wykrzyczała Hanna
- A czego dotyczą 'twoje' groźby?
- Umm, przeszłości?
- A czy tobie też wydaje się, że wysyła je Emily? - Zapytała Ali.
- Tak, ale to jest przecież, nie możliwe!
Dziewczęta przerwały rozmowę, pod nogi Alison podleciał koleiny list gończy Emily z tekstem napisanym odręcznym pismem "THE BITCH IS DEAD" i doczepiona karteczka z liścikiem napisanym na maszynie, który Ali przeczytała na głos :
" Droga Alison, droga Hanno! Pamiętajcie, że znam wasz sekret, za który słono byście zapłaciły, też w tym siedzę, ale ja nie żyję więc mnie nic nie zrobią, ale wam mogą!
Powiedzcie komuś o mnie a nie będzie wesoło, ciao!
- A "
Ali i Hanna rozejrzały się dookoła, przyglądał się im ogrodnik z szeroko otwartymi oczami
Słyszał o czym mówiły, nagle podjechało auto, czarna honda, samochód terenowy, z przyciemnianymi szybami, tak poprostu wjechał w Ogrodnika Smighta, który pielęgnował ich szkolny sad.Smight przeleciał nad pojazdem i wylądował na ziemi z głuchym gruchotem kości, nadziewając się na grabie, które trzymał w ręce. Alison i Hanna odwróciły wzrok nie patrząc w jego stronę i wezwały karetkę.
Nagle Han i Ali w tej samej sekundzie dostały SMS-a :
" WIDZIAŁ ZA DUŻO
- A "
AS* - Acting School - szkoła aktorska.
sobota, 7 lipca 2012
Rozdział IV - Dirty Ali, doing Coming Out♥
****
Alison obudziła się w południe, wzięła prysznic i ubrała się w to :
Alison obudziła się w południe, wzięła prysznic i ubrała się w to :
i popędziła na spotkanie z Justinem, wzięła kluczyki od białego Nissana Qashqai'a , i ruszyła, najpierw po dwie mrożone Latte do Starbucksa, a potem na Downing Street w Beverly Hills-dzielnicy Los Angeles- gdzie mieściła się Villa z basenem należąca do Justina.
Blondynka wysiadła z pojazdu, przeszła schodami pod drzwi frontowe, ściskając kluczyki w dłoni, rozglądając się czy nikt nie patrzy, na szczęście dom Biebera był otoczony wielkim murem, ponieważ w LA grasowały Kojoty, które porywały i prawdopodobnie pożerały zwierzątka domowe.
Ali pospiesznie wcisnęła przycisk dzwonka do drzwi, panicznie się rozglądając.
Brunet otworzył i wpuścił Alison przodem, zaprowadził ją na tył domu, nad basen, z mini wodospadem.
Ta dwójka nie potrzebowała słów, żeby się rozumieć, wystarczyło im tylko wzajemne towarzystwo.
- Justin, masz ochotę na kąpiel?
- nie bardzo, woda jest chłodna.
- To masz niefart. - odpowiedziała blondynka, popychając chłopaka w stronę basenu.
Brunet z plaskiem wleciał do zbiornika, pociągając za sobą Alison, chlapali się beztrosko, krzycząc na całą posiadłość otoczoną wysokim murem.
Justin zbliżył się do Ali, patrzył jej głęboko w wielkie zielono-niebieskie tęczówki.
Przycisnął ją do ścianki basenu i zaczął delikatnie całować, potem bardziej zachłannie, muskał jej dekold, jego zimna dłoń powędrowała w kierunku sznurka rozwiązującego kostium od Dorothy Perkins, który miała na sobie Alison. Blondynka wodziła dłonią w okolicach jego torsu i zjeżdżała co raz niżej, głaskała wewnętrzną część jego uda w okolicach intymnych, podjechała nieco wyżej.
*PRZERYWNIK KULTURALNY +18*
Było blisko, między Alison a Justinem prawie doszło do kontaktów płuciowych, ale w porę się opamiętali, że robią to na świeżym powietrzu, gdzie w sumie KAŻDY a już napewno ''-A'' może to widzieć i ich obserwować.
Wyszli z basenu, otulili zmoczone zimne ciała ręcznikami, i poszli się przebrać. Wa domu panowała cisza, przystojny brunet nucił pod nosem piosenkę 'Almost Lover' tańcząc w swojej garderobie, Alison szukała na zmianę ubrań:
, które przyniosła kiedyś do Justina, na wszelki wypadek. Nurkowała w szufladzie, a jej bransoletki wesoło pobrzękiwały. Nagle rozbrzmiał się dzwięk SMS-a dochodzący z iPhone'a Ali.
Nadawca : NIEZNANY
Oh, Alison, nie nauczyłaś się, że w stanie California zabroniono kontaktów płuciowych w miejscach publicznych i to jeszcze osobom nieletnim, nie chcesz żeby inspektor Wilden się o tym dowiedział. Oj, ty niegrzeczna suko. CAŁUSY!
PS widzę cię!
-A.
piątek, 6 lipca 2012
Rozdział III - What doesn't kill you makes you stronger.
Jak to możliwe, że ktoś dowiedział się o Justinie?
Nie było nikogo w pobliżu domu chłopaka, a tym bardziej nikt się tam nie kręcił, nie wiedzieli, że Bieebs tu mieszka. Weszłam tu prawie niezauważona, nikt mnie nie widział. Chyba..
Włączyliśmy telewizję, leciały wiadomości, prezenterka ABC wypowiadała słowa z szeroko otwartymi oczami, jej zdania brzmiały paskudnie, jak z horroru.
" 2 miesiące temu, dokładnie 24 czerwca, w dzień zakończenia roku, 17 letnia Emily Fields, wyszła z domu Alison DiLaurentis, i nie wróciła, przez długi czas prowadzono poszukiwania, choć takie przypadki zdarzają się coraz częściej, wielki nacisk kładziono na sprawę Emily, aż do dziś. - co znalazła się? - przekrzykiwałam telewizor - Dziś znaleziono ciało Emily zakopane w ogródku jej domu, ciało zostało w połowie rozłożone, rozpoznano Emily po włosach i pierścionku na jej palcu z małym szmaragdem, który dostała od swej byłej przyjaciółki Alison DiLaurentis. " - Justin wyłączył telewizję i spojrzał na mnie.
Justin, cholernie się boję! Jak pewnie zauważyłeś, dostałam sms od nieznanego numeru, z treścią, o której wiedziała tylko Emily, a skoro nie żyje od jakiś 2 miesięcy, to kto to napisał, Jus! Bardzo się boję.
Chłopak podszedł i mnie czule przytulił, pachniał tak pięknie, nagle przerwał nam jego Laptop, usłyszał dźwięk wiadomości swojego maila, dostał jakąś wiadomość od Scootera, zapytałam czy mogę wejść na moją pocztę elektroniczną, spodziewałam się Maila od Hanny. I co? Kolejna wiadomość.
" Hey, Ali pewnie się suko zastanawiasz kim jestem, huh? Mała podpowiedź, to że podpisuję się literą 'A' , nie znaczy, że mam ją w imieniu . Całusy!
-A "
- Justin! Choć tu szybko!
- Słucham!
- Emily nie umarła?
- Ale przecież znaleziono jej ciało.- odpowiedział zdziwiony
- Może to nie Em?
- Ale, mają na to dowody, a niedługo będą przeprowadziać sekcję zwłok.
- Justin! To moja przyjaciółka! Czemu mówisz to tak dosadnie? Tak nie delikatnie?
- Ali, przepraszam, ja nie chciałem, może ja się już lepiej zamknę.
Podszedł obiął mnie szczelnie ramionami i gładził moje plecy.
****
Alison wróciła do domu, odwiesiła swój sweterek od Burberry na wieszak w garderobie i stojąc przed nią zastanawiała się, które jeansy od Arbour Combie ma jutro włożyć, na pogrzeb Emily.
Wyjęła swój oprawiony w skórę notes od Gucciego i wyczytała na głos adres domu Emily, wyrwała kartkę z notesu, i napisała markerem : "Wróć!" wsadziła w kremową kopertę z emblematem Los Angles Acting School , zaadresowała do Emily i wrzuciła na stos listów do wysłania, które jej mama wysyłała do czwartek.
- Ali? Czemu napisałaś list do Emily? Przecież ona nie żyje.
- Jest tam coś co należy do niej, chcę to zwórcić. - Ali kłamała, by jej matka nie wzięła jej za wariatkę.
Dom Emily stał na końcu ulicy, na której mieścił się dom Ali, blondynka mogła go oglądać, jeśli wyszła z altanki jej domu. Rodzice Emily wyprowadzili się stamtąd, ponieważ dużo mediów osaczyło posiadłość.
Nikt nie zamieszkiwał nieruchomości, a jednak w pokoju Em paliło się światło, nagle w oknie mignęła sylwetka brązowowłosej dziewczyny o bardzo opalonej cerze, czy to Emily?
****
Pogrzeb Em już dziś, a ja wybieram się na niego w tym :
Buty od Christiana Laboutina
Torebkę od Alexandra McQueena
Bluzkę z Top Shop'a
i Jeansy od Arbour Combie.
Całkiem niezły zestaw.
Spodkałam Hannę na pogrzebie, jednak zamieniłyśmy ze sobą tylko jedno słowo.
Po powrocie do domu, opadłam na łóżko z lakierem do paznokci i zaczęłam wyrażać się twórczo, lubiłam to robić, szczególnie z Emily...
You believe in my disappearance, or not? Yea I'm still here whore!
czwartek, 5 lipca 2012
Rozdział II - What you want from me? - Your Time. ♥
****
Ali zaczęła nowe życie, nie utrzymywała już kontaktów z Hanną, tak bliskich jak przed zaginięciem Emily.
Spotykała się z chłopakiem o imieniu Justin, tak z Justinem Bieberem.
***
Znałam się z Justinem, nie od dziś, nasza znajomość trwa już 3 rok, bardzo dobrze się z nim dogaduje, na początku był moim przyjacielem, ale od niedawna czuję do niego coś więcej, wiedziała o tym tylko... Emily.
Ostatniej nocy byłam u Justina ubrana w to :
- Hej Jus! - rzekłam w progu drzwi.
- Hej Maleńka! - podszedł i pocałował mnie w czubek głowy.
- Co dziś robimy? - zapytałam podchodząc do szafki z sokami biorąc kaktusowy tymbark i szklankę.
- Może wyskoczymy do kina?
- Nieee, wolę zostać w domu. Tylko się nie złość.
- Dobrze, może obejrzymy coś u mnie?
- Justinkuu?
- Słucham ciebie.
- Mogę wybrać film? - Zapytałam.
- Oczywiście, ale ja wybieram drugi, dziś się u mnie prześpisz.
- Okeej, to ja wybieram ten. -pokazałam palcem, płytę w opakowaniu
- Ooo wybrałaś "2 dni w nowym Yorku" dobry wybór, świetny film, to ja wybieraaam Horror.
- Nie Jus.- przerwał mi, zatykając ręką twarz.
- Nienarodzony!
Nasz dialog się urwał, bo ten pizdek zaczął mnie łaskotać, zaczęliśmy się całować, najpierw delikatnie, lekki całus w usta, potem namiętniej, coraz bardziej zachłannie, jego ręka błądziła pod moją bluzką, całował moją szyję, dekolt, wsadziłam mu rękę pod t-shirt i głaskałam jego tors, w pewnym momencie się opamiętałam.
- Justin, przepraszam nie jestem gotowa!
- Ali, wiesz co? szczerze, ja też nie. W dodatku mam dziewczynę.
- Hahahaah.- oboje się zaśmialiśmy.
Łaskotaliśmy się i tarzaliśmy po podłodze, mamy Justina nie było.
Nagle dostałam, SMS-a od nieznanego numeru o treści :
Widziałam jak się zabawiasz suko, chyba nie chcesz żeby się ktoś dowiedział o twoim Justinku.
- A
Ali zaczęła nowe życie, nie utrzymywała już kontaktów z Hanną, tak bliskich jak przed zaginięciem Emily.
Spotykała się z chłopakiem o imieniu Justin, tak z Justinem Bieberem.
***
Znałam się z Justinem, nie od dziś, nasza znajomość trwa już 3 rok, bardzo dobrze się z nim dogaduje, na początku był moim przyjacielem, ale od niedawna czuję do niego coś więcej, wiedziała o tym tylko... Emily.
Ostatniej nocy byłam u Justina ubrana w to :
- Hej Jus! - rzekłam w progu drzwi.
- Hej Maleńka! - podszedł i pocałował mnie w czubek głowy.
- Co dziś robimy? - zapytałam podchodząc do szafki z sokami biorąc kaktusowy tymbark i szklankę.
- Może wyskoczymy do kina?
- Nieee, wolę zostać w domu. Tylko się nie złość.
- Dobrze, może obejrzymy coś u mnie?
- Justinkuu?
- Słucham ciebie.
- Mogę wybrać film? - Zapytałam.
- Oczywiście, ale ja wybieram drugi, dziś się u mnie prześpisz.
- Okeej, to ja wybieram ten. -pokazałam palcem, płytę w opakowaniu
- Ooo wybrałaś "2 dni w nowym Yorku" dobry wybór, świetny film, to ja wybieraaam Horror.
- Nie Jus.- przerwał mi, zatykając ręką twarz.
- Nienarodzony!
Nasz dialog się urwał, bo ten pizdek zaczął mnie łaskotać, zaczęliśmy się całować, najpierw delikatnie, lekki całus w usta, potem namiętniej, coraz bardziej zachłannie, jego ręka błądziła pod moją bluzką, całował moją szyję, dekolt, wsadziłam mu rękę pod t-shirt i głaskałam jego tors, w pewnym momencie się opamiętałam.
- Justin, przepraszam nie jestem gotowa!
- Ali, wiesz co? szczerze, ja też nie. W dodatku mam dziewczynę.
- Hahahaah.- oboje się zaśmialiśmy.
Łaskotaliśmy się i tarzaliśmy po podłodze, mamy Justina nie było.
Nagle dostałam, SMS-a od nieznanego numeru o treści :
Widziałam jak się zabawiasz suko, chyba nie chcesz żeby się ktoś dowiedział o twoim Justinku.
- A
Rozdział I - I definitely lost in my mind ♥
Siedziałam w pokoju z Hanną i Emily, przebierałyśmy się w sukienki i t-shirty, postanowiłam zostawić koleżanki w moim pokoju i poszłam rozgrzać wodę w basenie, ustawiłam urządzenie i wróciłam na górę.
- Ej, laseczki bierzcie bikini i ręczniki i śmigajcie na dół poopalamy się trochę, dzisiaj się skończył rok szkolny, świętujmy.
- To świetny pomysł, już schodzimy.
- Mhmm, Han, nie zapomnij szczoteczki do zębów.
Mina koleżanki lekko zrzedła, Han zbladła, a Em patrzyła raz na mnie, raz na Hannę zdezorientowana.
Zeszłyśmy na dół, po kremowych wyłożonych wykładziną w takim samym kolorze schodach, wyszłyśmy tylnymi drzwiami balkonowymi.
- Ej, laseczki bierzcie bikini i ręczniki i śmigajcie na dół poopalamy się trochę, dzisiaj się skończył rok szkolny, świętujmy.
- To świetny pomysł, już schodzimy.
- Mhmm, Han, nie zapomnij szczoteczki do zębów.
Mina koleżanki lekko zrzedła, Han zbladła, a Em patrzyła raz na mnie, raz na Hannę zdezorientowana.
Zeszłyśmy na dół, po kremowych wyłożonych wykładziną w takim samym kolorze schodach, wyszłyśmy tylnymi drzwiami balkonowymi.
***
Tak wyglądało o zmierzchu podwórko przy domu DiLaurentisów, wszystko, ułożone i dopracowane jak w osobowości Ali.
Hanna, Emily i Alison opalały dupki na leżakach przy basenie.
Nagle Ali wyjęła telefon, bo dostała SMS, tajemniczo próbowała ukryć treść wiadomości.
- Co tak ukrywasz Ali? - zapytała Hanna.
- Nie ukrywam, może nie chcę byście wiedziały kto do mnie pisze, bo niebyły byście zadowolone.
- Piszesz z Ianem Thomasem? tym super ciachem z drużyny Lacrosse'a? - powiedziała zalotnym tonem Emily.
- Ian to cienias, co nie zmienia faktu, że wam nie powiem.
Tego dnia, po kłótni z Ali, Emily wybiegła z jej pokoju i nie wróciła, nie wiadomo co się z nią stało.
W ciągu kolejnego miesiąca wakacji, czyli sierpnia, Hanna i Ali miały w domu ponad 3000 egzemplarzy listów gończych za Emily, podrzuconych do ich domów, a na zdjęciu napisał ktoś markerem :
" THE BITCH IS DEAD! ".
What's going Next?
Bohaterowie opowiadania. ♥
Alison DiLaurentis , 17 letnia dziewczyna, wręcz idealna, ładna, lubiana, utalentowana, miła i uczynna, wiedziała prawie wszystko, miała większe pojęcie o swoich przyjaciółkach, niż one same.
Bywa chamska, ale i tak wszyscy chcą być jak ona!
Emily Fields (brunetka w środku) i Hanna Marin (blondynka), przyjaciółki Ali, Emily -17 letnia pływaczka w drużynie Rekinów z Los Angeles. była nazywana mordercą , gdyż zachowywała się jak osobisty pitbull Alison. Hanna - Szkolna Diva, chciała być taka jak Ali.
Brunetka 1-sza z lewej Aria Montgomery, koleżanka z klasy
Brunetka 1-sza z lewej Aria Montgomery, koleżanka z klasy
Justin Bieber 18 letni piosenkarz R&B, ma hipnotyzujące oczy, wspaniały uśmiech i niesamowity talent, nie muszę go chyba opisywać, ale wezmę pod uwagę to, że ma dziewczynę Selene Gomez.
<ok>
♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)











